Love in cold blood
Jest w miarę dobrze. Siedzę sama w domu (nie licząc kota) i zastanawiam się jak mi minął dzisiejszy dzień. Zwykle robię to wieczorem, nawet nie wiem dlaczego akurat teraz mi to przyszło do głowy. Lubię swoją szkołę, chociaż ostatnimi czasy miałam z nią związanych więcej problemów niż powodów do radości, to pomimo chcę nadal się w niej uczyć i na razie nie chce jej zamienić na żadną inną. Chociaż przychodziły takie dni, w których myślałam o tym jaki błąd popełniłam wybierając właśnie tą szkołę. Ale chyba nie jest tak źle. Jedyna zadowalająca ocena którą dzisiaj dostałam to 5+ z angielskiego za powiedzenie tekstu o swoim ulubionym sporcie. Wybrałam piłkę nożną, choć nie do końca jest to mój ulubiony sport. No, ale coś za coś. Tą piątkę z plusem udało mi się zgarnąć tylko dlatego, że nie ćwiczyłam dziś na wfie, a tą godzinę wykorzystałam na naukę tekstu. Tak więc pałer z wf, ale za to jaka zacna piąteczka z angielskiego. Jutro mam do zaliczenia jeszcze drugi tekst tylko, że tym razem trzeba opowiedzieć o swojej wymarzonej pracy.

Z utęsknieniem wyczekuję wakacji, żeby wreszcie wypocząć po tym jakże zaskakującym roku szkolnym. Już teraz wiem, że Liceum to nie przelewki i w drugiej klasie będę musiała się ostro wziąć się do roboty. Żeby nie mieć świadectwa z takimi ocenami jakie będę miała w tym roku. Czyli nic ciekawego. Obym tylko zdała tą fizykę.
Do posłuchania The Kooks "Sway" (mój dzwonek w telefonie)
Jest teledysk do tej piosenki, w każdym bądź razie był, ale teraz nie można go odtworzyć.
Kot mi zasnął na kolanach. Będę musiała go obudzić, bo właśnie mam zamiar odejść już od komputera. Jak ja chcę mieć laptopa! To zaspokoiłoby moje wszelkie problemy ;d Jestem z siebie dumna, zjarałam dziś tylko jednego szluga.Tylko, że jutro to się zmieni. Wiem.
Pjonteczka!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz